WYBORY 2025: PAJACE WYSTRUGANE, CZAS WYRÓŻNIĆ JEDYNIE SŁUSZNEGO – ANEKS

Już na wstępie uspokajam zacietrzewionych miłośników Trzaskowskiego, Nawrockiego, Mentzena, Biejatowej, Hołowni, Zanberga, Stanowskiego, Brauna oraz pozostałych pretendentów do funkcji strażnika żyrandola w Pałacu Prezydenckim; w przedwyborczym mordobiciu nie uczestniczę i uczestniczyć nie zamierzam z przyczyn pryncypialnych. Od momentu przejęcia nie tyle władzy, co sterowanego odgórnie zarządzania III/IV RP przez POPiS-owy układ z przystawkami zapisałem się – oczywiście, umownie – do największej partii w naszej umęczonej Ojczyźnie.
Nazwałem ją NIESPRZEDAJNI.PL (uwaga handlarze domenami: jest już zarejestrowana!) dedykując tę inicjatywę wszystkim Polakom, którzy urny wyborcze – przynajmniej te na poziomie sejmowym i prezydenckim – omijają szerokim łukiem. Nie mamy żadnych władz, statutów, rejestracji sądowych i skarbowych, kont bankowych itp. okowów stworzonych przez chazarską żydokomunę do kontrolowania tzw. demokracji. Mamy natomiast tylko jedno programowe przesłanie; nie legitymizować swoimi głosami kandydatów na pasożytów wprawdzie o zerowym wpływie na losy państwa lecz wynagradzanych dalekimi od zerowych profitami.

Trzeba być naprawdę polskojęzycznym mongołem, aby uwierzyć w jakąkolwiek propolską sprawczość pajaców sterowanych przez partyjnych zarządców, odbierających dyspozycje z jeszcze wyższego szczebla, zlokalizowanego głównie w ambasadzie USrAela. Zwłaszcza teraz, gdy jej gospodarzem wyznaczony został niejaki Thomas Rose – syjonista i żydochazar nie kryjący swojego zaangażowania w jak najszybszym wydojeniu Polaków z kilkuset miliardów dolarów w ramach tzw. ustawy 447.
Skąd przekonanie, że jesteśmy partią najliczniejszą? Choćby ze skrzętnie przemilczanych – zwłaszcza przez media głównego ścieku – danych liczbowych, pozwalających skonfrontować liczbę głosujących na największą partię lub jej faworyta z liczbą tych, którzy „zagłosowali” nieobecnością w lokalach wyborczych. Na dowód przykład z ostatnich wyborów prezydenckich, chociaż w tych przewaga obywateli niesprzedajnych jest zwykle skromniejsza niż w wyborach parlamentarnych.
W 2020 roku Andrzej Duda, zdecydowany zwycięzca pierwszej tury otrzymał 8.450.513 głosów, czyli 43,5 proc. spośród głosujących i tylko 28 proc. (słownie: dwadzieścia osiem!) wśród uprawnionych do głosowania. Co ważne – liczba zwolenników Dudy okazała się niższa aż o prawie 2,3 mln od liczby tych, którzy nie zagłosowali (było ich dokładnie 10.719.681). W drugiej, decydującej turze, z założenia najbardziej mobilizującej elektoraty „zwaśnionych” stron, było niewiele lepiej. Zwycięski Duda otrzymał wprawdzie akceptację 51,03% biorących udział w głosowaniu lecz było to tylko 34,5 proc. uprawnionych do głosowania. Określenia w rodzaju „prezydent wszystkich Polaków”, czy „wybrany przez demokratyczną większość” okazują się oczywistym nadużyciem medialnych propagandystów.
W podobnym tonie przedstawiane są przedwyborcze sondaże. W bieżącej kampanii nie spotkałem dotychczas żadnego, który pokazywałby procentowy wskaźnik obywateli III/IV RP , którzy w ogóle nie zamierzają głosować. A przecież brak udziału w wyborach to też wybór, co ważne – zwykle bardziej świadomy niż owczy pęd do urn motłochu zauroczonego słowotokiem kandydatów i ich deklaracjami bez jakiegokolwiek pokrycia w realiach prezydenckiej pseudo-władzy.
Warto zwrócić uwagę na wyjątkowo nachalną, a przy tym skrajnie prymitywną kampanię „profrekwencyjną” prowadzoną przez POPiS-owców. W Gdańsku trudno znaleźć autobus bez głupawego i powtarzanego od lat hasła „Nie śpij, bo cię przegłosują”. Pasożyty z PO reprezentujące w gminie żydochazarskiej zwanej III/IV RP kibuc prusko-ruski poza tego rodzaju presją pełną czerpią garścią z możliwości jakie daje dostęp do telewizji „publicznej” oraz innych, zaprzyjaźnionych – z TVN i „Polsatem” na czele. Standardem są również publiczne ustawki partyjnych kacyków w centralnych punktach miast, np. – tu też przykład gdański – przy Fontannie Neptuna. Pasożyty z PiS reprezentujący kibuc USrAelski takich możliwości wprawdzie nie mają ale ich media – z TV „Republika” na czele – też pracują pełną parą. A są jeszcze wiece przedwyborcze, gdzie elektoratowi wbijane są do głów dwa rozkazy: idź na wybory i zagłosuj na naszego.
Tak zmasowana presja na ogłupiałych odbiorców każe poważnie rozważyć możliwość oszustwa także w odniesieniu do faktycznej frekwencji. Każda „demokracja” chce mieć atut w postaci wyboru jeśli nie przez wszystkich to przynajmniej przez większość obywateli. Prezydent z ledwie 30-procentowym poparciem wśród wszystkich uprawnionych do głosowania takiego komfortu nie zapewnia. Jest pokusa, aby „wygłaskać” dane zmniejszając np. liczbę uprawnionych do głosowania.
Oczywiście, Niesprzedajni też sporo ryzykują. Pamiętajmy, że na czele resortu cyfryzacji stoi niejaki Krzysztof Gawkowski, katalogowy przedstawiciel czerwonej hołoty, zaprawionej w wyborczych fałszerstwach od czasów wystruganego przez Prusaków (jakże ciekawa analogia z Tuskiem) Lenina. Nie jest powiedziane, że dla dobra koalicji kierowanej przez niemieckiego szpicla oraz w interesie kandydata na prezydenta – warszawskiego szambiarza z właściwym, żydowsko-ubeckim rodowodem, puste karty do głosowania nie zostaną wypełnione tak, jak trzeba. Ale w takim wypadku trzeba byłoby także sfałszować podpisy na spisie wyborców, a to już nie jest takie proste. Zwłaszcza na masową skalę. Poczekamy, zobaczymy. Mimo wszystko, stawiam na kolejne zwycięstwo Niesprzedajnych.
Henryk Jezierski
Zdjęcie: domena publiczna + Autor
(07.05.2025, aktualizacja 19.05.2027)
P.S.
Można by rzec: nasze słowo stało się ciałem. Mimo rekordowej, najwyższej frekwencji w wyborach prezydenckich od magdalenkowej ustawki (1989), Niesprzedajni nadal pozostają także Niepokonanymi. Poniżej wyniki bazujące na danych udostępnionych przez Państwową Komisję Wyborczą.
Liczba obywateli RP uprawnionych do głosowania: 29 252 340
Liczba obywateli RP, którzy oddali swój głos: 19 689 750 (67,31 % uprawnionych)
WYNIKI (w nawiasach procentowy udział w liczbie obywateli uprawnionych do głosowania):
1. NIESPRZEDAJNI, czyli nie głosujący – 9 562 590 (32,69 proc.)
2. Rafał Kazimierz TRZASKOWSKI – 6 147 797 (21,02 proc.)
3. Karol Tadeusz NAWROCKI – 5 790 804 (19,80 proc. )
4. Sławomir Jerzy MENTZEN – 2 902 446 (9,92 proc.)
5. Grzegorz Michał BRAUN – 1 242 917 (4,25 proc.)
6. Szymon Franciszek HOŁOWNIA – 978 901 (3,35 proc.)
7. Adrian Tadeusz ZANBERG – 952 832 (3,26 proc.)
8. Magdalena Agnieszka BIEJAT – 829 361 (2,84 proc.)
9. Krzysztof Jakub STANOWSKI – 243 479 (0,83 proc.)
10. Joanna SENYSZYN– 214 198 (0,74 proc.)
11. Marek JAKUBIAK– 150 698 (0,52 proc.)
12. Artur BARTOSZEWICZ– 95 640 (0,33 proc.)
13. Maciej MACIAK– 36 371 (0,12 proc.)
14. Marek Marian WOCH– 18 338 (0,06 proc.)
OTRZYMALIŚMY
Bardzo dziękuję, że jest taka partia Niesprzedajni.pl (chętnie bym się zapisał). Cieszę się, że są tacy dziennikarze jak Pan. Wszyscy byli za Braunem albo innymi, ja myślę tak jak Pan i jest niewielu piszących i mówiących w ten sposób. Kiedyś był Wojciech Dobrzyński (Narodowy Instytut Studiów Strategicznych) ale też zmienił zdanie i jest za Braunem. Został tylko Jarosław Bogusławski z Wrocławia, Wojciech Jankowski (Brygada Siwaka) i oczywiście Pan.
Pozdrawiam
Zbigniew, Częstochowa
(20.05.2025)
OD REDAKTORA:
Oczywiście, zakwalifikowanie NIesprzedajnych.pl do partii traktuję żart. Jestem przekonany, że już w dniu jej zarejestrowania zostalibyśmy otoczeni specjalną „opieką” – niekoniecznie tylko tubylczej – agentury. Zostańmy przy nieformalnej, niezorganizowanej i dzięki temu niesterowanej formacji ludzi odpornych na indoktrynację internacjonalistycznej żydokomuny oraz jej lokalnych wasali w III/IV RP.
Henryk Jezierski



