GDAŃSKI SABAT „EKUMENICZNY”

Nawet nie sądziłem, że jest tego aż tyle. Moja ograniczona wiedza o liczbie kościołów bądź sekt funkcjonujących w mieście nad Motławą została wydatnie uzupełniona za sprawą „międzywyznaniowej modlitwy”, odmówionej w sobotni dzień Wszystkich Świętych. Jej miejscem był tzw. Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy powstały w 2002 roku, jeszcze za czasów prezydentury Pawła „Santo Subito” Adamowicza, moim – dodajmy, dobrze udokumentowanym – zdaniem zasługującego także na miano najskuteczniejszego mecenasa mafii deweloperskiej w Gdańsku.
Ekumeniczne „jasełka” zainaugurował przedmową i modlitwą delegat abp. Tadeusza Wojdy z kościoła posoborowego, ciągle choć bezzasadnie pretendującego do miana rzymskokatolickiego. Potem było już uczciwiej, przynajmniej w nomenklaturze. Kolejno występowali i modlili się po swojemu: biskup diecezji pomorsko-wielkopolskiej kościoła ewangelicko-augsburskiego, proboszcz parafii kościoła polskokatolickiego, proboszcz prawosławnej parafii katedralnej, wikariusz parafii greckokatolickiej, przewodniczący i imam z Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej, pastor parafii kościoła ewangelicko-metodystycznego, pastor prezbiter kościoła zielonoświątkowego oraz pastorka kościoła anglikańskiego w Gdańsku z towarzyszącym jej proboszczem tegoż kościoła na Polskę.






Poza językiem polskim modlono się także w cerkiewnosłowiańskim, ukraińskim, arabskim i angielskim. Nie usłyszałem języka rosyjskiego oraz jidisz. Brak tego pierwszego nie dziwi mimo, że cerkiew moskiewska to najliczniejszy reprezentant prawosławia. Obowiązująca pod POPiS-owymi rządami banderofilia musiała dać o sobie znać także na spotkaniu ekumenicznym, ponoć z natury pojednawczym i ponad podziałami.


Wytłumaczenie braku kapłanów w chałatach i z myckami na głowach przychodzi trudniej. Naturalnie wyselekcjonowane audytorium „międzywyznaniowej modlitwy” wykluczało ryzyko ewentualnych protestów przeciwko żydochazarskiemu ludobójstwu w Gazie. Bardziej prawdopodobna wydaje się moja teza; talmudyści mają wystarczająco dużo swojej agentury wśród innych religii, zwłaszcza protestanckiej i posoborowo katolickiej, aby być pewnym, że ich geszefty na odcinku „ekumenicznym” są dobrze zabezpieczone bez osobistego udziału we wspólnych modlitwach z szabes-gojami.
Tekst i zdjęcia:
Henryk Jezierski
(04.11.2025)



